Click on the slide!

Zakup płyt ONLINE!

Image

Uruchomiony został sklep internetowy.

Click on the slide!

NEW LIFE'm INTERAKTYWNIE!

Image

warsztat + koncert uwielbienia + społeczność

Multimedia

Płyty

Teledyski

New Life'm Worship Tour



Intrygująca rozmowa z Robertem Cudzichem i Mate.o zaraz po koncercie w Radomiu.

Rodzinne kolędowanie-reportaż



Relacja TVP Info z koncertu w Sosnowcu. Wspólnie z NEw Life'm zaśpiewali Ewa Bem, Mietek Szcześniak, a konferansjerami byli Dorota Chotecka-Pazura i Radek Pazura.

New Life'm w USA, czyli 'USA tour'



Krótka relacja z pobytu zespołu New Life'm w USA.

Szukam domu



Teledysk promujący płytę "Szukam domu"

"Zakochałam się na 100%"



Utwór z nowej płyty New Life'm "Szukam domu"

Z całej duszy





Prasa

Rozmowa z Joachimem Menclem

NEW LIFE ‘m

„Spotykamy się po to by dziękować Bogu za talenty”

Jak doszło do powstania zespołu New Life M. ?

Byłem kiedyś w Hamburgu i spotkałem Piotrka Jankowskiego, który tam mieszka. Wiedziałem, że jest perkusistą jazzowym. On też o mnie słyszał. Już po kilku dniach znajomości odkryliśmy, że obaj chcemy zagrać muzykę, która jest bezpośrednio skierowana do Boga. Zaczęliśmy się modlić i zastanawiać w jakim kształcie zrealizować nasze marzenie. Mniej więcej po pół roku od naszego spotkania powstał zespół New Life M. Skomponowałem kilka piosenek i czekałem na możliwość zebrania całego składu zespołu by rozpocząć próby. Jednakże wiedziałem, że działalność tej grupy trzeba zainicjować inaczej. Myślałem o czymś w rodzaju wspólnych rekolekcji, podczas których wszyscy byśmy wspólnie przeżyli coś, co by nas ocaliło jako zespół. Nie miałem jednak pojęcia gdzie takie spotkanie mogłoby się odbyć i kto zająłby się jego organizacją. „Przypadkiem” o moich pragnieniach dowiedział się Jacek Schmidt – lider wspólnoty Odnowy z Nowego Targu, w której szefem diakonii muzycznej był Robert Cudzich. Po jakimś czasie Jacek i Robert zaprosili mnie do Nowego Targu. Pamiętam tamtą modlitwę podczas naszego pierwszego wspólnego spotkania. Było absolutnie jasne, że Bóg stawia nas na swej drodze. My sami tego nie wymyśliliśmy, bo zbyt dużo istniało konkretnych „przypadków” w bardzo krótkim okresie czasu, aby to, co się stało, było wynikiem jakiegoś świadomego planowania. Jacek i Robert podjęli się zorganizować dla nas i innych zaprzyjaźnionych muzyków rekolekcje w Dursztynie. Te spotkania Muzyków Chrześcijan są kontynuowane od kilku lat w Ludźmierzu, już na znacznie większą skalę. W czasie dursztyńskich rekolekcji wiele się działo. Mieliśmy też codziennie czas na próby. Szybko przygotowaliśmy program, który po zakończeniu rekolekcji przedstawiliśmy na kilku koncertach. Były one dla nas czymś zupełnie nowym. Widzieliśmy, że to co robimy jest bardzo potrzebne, nie tylko ludziom, którzy przychodzą na koncerty, ale przede wszystkim nam. Zaraz potem weszliśmy do studia i w ciągu tygodnia nagraliśmy materiał na naszą pierwszą kasetę „Stoisz u naszych drzwi”. Od początku czuliśmy się nowatorami, właściwie nie mieliśmy wzorców postępowania. Nie wiedzieliśmy jaką formę nadać naszej działalności. Myślę, że ona nadal ewoluuje.

Czy od początku gracie w obecnym składzie?


Tak. Przez jakiś czas graliśmy w kwartecie, potem dołączył do nas Robert Cudzich. Początkowo śpiewała jeszcze z nami Ewa Uryga. Obecnie ma ona własny zespół, którym wykonuje piosenki Gospel. Bardzo jej kibicujemy. Ponadto współpracowali z nami, aktywnie włączając się w działalność zespołu tacy muzycy jak: Andrzej Cudzich, Marek Janicki, Janek Budziaszek, Sebastian Urban, Radek Maciński, Rade Kuliś, Piotrek Płecha. W okresie kiedy Marcin Pospieszalski wiele koncertował w zespole ze Stanisławem Sojką i trudno mu było pogodzić te dwie działalności, bardzo często zastępował go Piotruś Płecha, który wniósł do zespołu wiele nowości. Dużo się od niego nauczyliśmy. Generalnie wiele się od siebie w zespole uczymy. Przede wszystkim akceptacji.

Każdy z Was, jako profesjonalista, pracuje z wieloma innymi muzykami w różnych składach i zespołach. Jakie miejsce zajmuje New Life M.?


Każdy z nas lubi inną stylistycznie muzykę. Piotrek Jankowski jest perkusistą jazzowym, choć obecnie gra w Niemczech w kapeli gospelowej. Marcin Pospieszalski to wszechstronny kompozytor – aranżer, który muzykuje w wielu różnych grupach. Mietek najchętniej śpiewa pop i soul. Robert Cudzich jest gitarzystą bluesowym. Ja gram jazz… Każdy jest „z innej bajki”. Sami nie wpadlibyśmy na pomysł, by skombinować taki zespół, bo wiązałoby się to z wzięciem na swoje barki ciężaru, połączenia tych wszystkich gatunków. Jest to rzeczywiście trudne. Każdy z nas robi na co dzień coś swojego. Natomiast w New Life M. spotykamy się wyłącznie po to, aby dziękować Bogu za to, co mamy, choćby za nasze talenty. Nie gramy z powodów tzw. „ewangelizacyjnych”. Jeśli ten zespół rzeczywiście ewangelizuje, to przede wszystkim nas samych. Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, więc dobrze się znamy. Dlatego problemy moich kolegów są również moimi problemami. Myślę, że w tej grupie relacje międzyludzkie są znacznie głębsze niż w jakimkolwiek zespole, w którym gram. Wspólnie spędzany czas wykorzystujemy bardzo intensywnie. Czytamy Pismo Święte, wspólnie się modlimy.

Zaczynacie pojawiać się z Waszą muzyką w mediach świeckich…


Tak. Chce tego nasz wydawca i również my sami. Myślę, że jest to dobra muzyka i może się ludziom podobać. Także teksty mówiące o wartościach ponadczasowych, mogą być interesujące dla wszystkich ludzi, a nie tylko chrześcijan. Można im to zaprezentować i zaproponować. Wspomniałem już, że oblicze naszej działalności jest ciągle w fazie ewolucji. Dotychczas nasze nagrania prezentowano tylko w mediach katolickich. Zna nas środowisko młodzieży, która działa we wspólnotach i jeździ na festiwale muzyki chrześcijańskiej.

Jak dotąd nasza muzyka raczej nie pojawiała się w mediach świeckich, ale myślę, że można to zmienić. Nie bronimy się przed tym, tym bardziej, że styl muzyczny, który wyłonił się przez sześć lat naszej działalności, jest dość wypracowany. Utwory New Life M. są w jakimś stopniu wypadkową naszych umiejętności i upodobań. wielką zaletą tej muzyki jest to, że powstała jako wynik połączenia wielu różnych stylów. Ktoś powiedział, że jest to fusion, czyli fuzja różnych gatunków, ale ja osobiście tego określenia nie lubię. Zawsze dbaliśmy o to, by charakter poszczególnych utworów był skrystalizowany, by współgrały w nich najważniejsze elementy gatunków muzycznych, które lubimy. Nie, żeby się znosiły, ale aby się potęgowały. Zrobiliśmy coś, z czego wszyscy jesteśmy zadowoleni.

Na koncertach promujecie Waszą najnowszą płytę. Czy mógłbyś ją pokrótce scharakteryzować?

Nasza nowa płyta nosi tytuł „Twoja miłość” i ukaże się w lutym. Graliśmy już trochę koncertów z nowym programem. Koncertowaliśmy w miejscach, gdzie już nas wcześniej wielokrotnie słyszano i np. we Wrocławiu ludzie byli zaskoczeni naszym nowym repertuarem. Wielu osobom podobało się poszerzone spectrum brzmienia zespołu (używamy nowych instrumentów). Ale niektórzy spodziewali się czegoś w stylu piosenek z naszej pierwszej kasety. Rzeczywiście, gdy ktoś porównuje nasze pierwsze nagrania sprzed pięciu lat i materiał z nowej płyty, to może mu się wydawać, że grają dwa różne zespoły. Pierwsza kaseta jest bardziej jazzowa, utwory mają charakter stricte modlitewny. Na ostatniej płycie jest dużo całkiem nowych utworów, choć umieściliśmy tam również piosenkę „Każdy wschód słońca” – nasz stary przebój. Myślę, że każdy znajdzie na niej coś dla siebie.


Alina Wawrzynek, Magazyn Muzyczny RuaH nr 2/1998 | 2007-03-29
Już 21.04. - Back Home - Warszawa 2012-04-14
NEW LIFE'm INTERAKTYWNIE! 2012-02-09
Promocja - Szukam domu i Pierwsza miłość! 2012-02-09
Ukraina 2012-05-03
KIJÓW 2012-05-06
LWÓW 2012-05-09
Wykonanie: Jasiewicz & Bochnacki